poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Rozdział 10
Na szczęście był to Hazz.
- A co mi zrobisz jeśli nie zostawie tej dziwki ?
- Nie nazywaj jej tak
- Będę bo nią jest.
W tej chwili Harry rzucił się na faceta który mnie skrzywdził i wyzwał.
Okładał go pięściami, był cały w jego krwi. Zebrałam się na siłe i przegryzłam taśme przyklejoną mi do ust.
- Na miłość boską Harry dość ! Narobisz sobie kłopotów ! Harry słyszysz ? Już nic mi nie grozi , on nie wstanie tak szybko , Harry jestem bezpieczna, zabijesz go i pójdziesz do więzienia ! ! Dosyć, przestań ! zostaw go - krzyczałam przestraszona jak sarna. Wiedziałam że Harry jest wsciekły, ale nigdy go takiego nie widziałam.
Wiedziałam też że Harry może go zabić w mojej obronie tylko po to zebym byla bezpieczna . A wtedy narobiłby sobie kłopotów . Najgorsze było to że nie mogłam go uspokoić.
- Prosze, Harry stop - wyszeptałam z płaczem .
Obserwowałam reakcję Harry'ego.
Podniośł się z nad gwałciciela i podszedł do mnie.
Był nabuzowany i wściekly, jego oczy miały wściekły wyraz, rozwiązał mi węzły po czym mocno przytulił. Tuliliśmy się a w pewnej chwili poczułam dłoń zaciskającą się na mojej kostce.
Krzyknęłam z przerażenia chociaż Harry był tuż obok mnie.
Chłopak odwrocił się ku mężczyźnie i odepchnął go.
Zaczął z powrotem okładać go pięściami. Aby to skończyć i uspokoić Harry'ego, złapałam go za ramię i pociągnęłam w moją strone, chłopak momentnie zaprzestał swojej czynności i odwrócił się ku mnie.
- Harry spokojnie, obroniłeś mnie, jestem już bezpieczna, nic mi nie grozi, już mnie nie skrzywdzi. Ciii... Jestem tu, nie zostawie cię.... Uspokój się wszystko już w porządku - uspokajałam chłopaka.
Harry dosłownie wrzał ze złości. Miał czerowne powieki i dołki pod oczami,czerwone policzki oraz nos ze złości.
Ujęłam jego twarz w moje dłonie. Zawsze miałam je zimne gdyż miałam słabe krążenie krwi w dłoniach . Lekarz polecił mi iść do dermatologa ale zlekceważyłam to.
Na Harry'ego moje zimne dłonie na rozpalonej ze złości twarzy, działały kojąco i niesamowicie uspokajająco. Po niespełna dwóch minutach ,Harry był już opanowany i spokojny ale w jego oczach było dalej widać czujność a w moich strach i zmartwienie . Zdjął koszule w kratke, która była narzucona na cienki podkoszulek i podał mi ją żebym ją ubrała. Na szczęście była taka długa że siegała mi do połowy ud.
- Harry , błagam chodźmy z tąd .
- Chodź kochanie już nic ci nie grozi.
Po tych słowach Harry podał mi ręke . Ruszyłam z pod drzewa.
Ałć , co za okropny ból dopadł mnie w mojej lewej nodze .
- Harry umm... nie dojde
- Co ? Czemu ? Co ten skurwysyn ci zrobił ?
- Nic Nic tylko że mam podrażniony mięsień uda lewego.
- Chodź - Harry rozłożył ręce
Podeszłam do niego chwiejnym krokiem po czym wziął mnie na ręce i poszliśmy .
Nagle zauważyłam jak blisko znajdowałam się od plaży . W oddali rozpoznałam
Perrie biegnącą do mnie a za nią reszta ekipy
- Kochana co się stało ? - spytały chórkiem gdy Harry postawił mnie na ziemie .
Popatrzałam się na wszystkich - w tym też na harrego .
Nie wyrobiłam, rozpłakałam się jak male dziecko i wtuliłam w Perrie a po niej wszyscy podeszli i przytuliliśmy się , tylko Harry stał nieruchomy. Podeszłam kuśtykając do niego i przytuliłam się do niego najmocniej jak potrafiłam .
- Już nic mi nie grozi ?
- Nie wiem tego Jessica ale masz moje słowo że obronię cie . Oddam nawet za ciebie życie, tylko po to, żebyś była bezpieczna. - wyszeptał, mocniej mnie przytulił i pocałował w czoło.
Rozdział 9
*oczami Harry'ego *
Wszyscy się wspniale bawili, oprócz mnie.
Nie mam zielonego pojęcia gdzie ona jest.... poszła do toalety. Harry spokojnie nic jej nie będzie przecież nikt nie podejdzie i nie ukradnie mi ukochanej, no bez przesady . Obiecałem ze będzie bezpieczna i że nikt jej nie skrzywdzi i tak będzie bo każdy kto to zrobi to już będzie trupem.
- Harry ! Chodź się bawić, Jess zaraz wróci , nie martw sie - proponował mi Li.
- Jak mam sie nie martwić ? Stary, przecież potencjalny człowiek nie spędza w kiblu 25 minut
- No spokojnie , zaraz pójdziemy jej szukać. Ale wiesz jak to kobiety ... tusz podkład błyszczyk, szminka, puder
Poczekałem troche żeby Liam odszedł i sam wuruszyłem na poszukiwania .
* Oczami Jessici *
Obudziłam sie w lesie. Od razu przypomniała mi się scenka gwałtu mojej kochanej siostry.
- No i kto by pomyślał ? Skończe tak samo jak ona ! - myślałam - Ale nie moge zostawić Hazzy samego... trzeba znaleść sposób na wydostanie się z tych lin - bowiem miałam zawiązaną line wokół szyi oraz związane ręce i nogi.
Próbowałam się wydostać ale na próżno.... Szamotałam się, wyrywałam, krzyczałam. NIC ! Co z tego miałam ? Gówno z tego miałam , przecież w lesie NIKT mnie nie usłyszy. Mogłam tylko czekać na tego pedofila i modlić się w duchu i nadzeji że mnie nie zabije.
W oddali usłyszałam rozmowe dwóch facetów.
- Patrik, ale co chcesz z nią zrobić ? Przecież jak ją zgwałcisz to i tak ciebie zapamięta. Pojdzie na policje i tyle będziesz miał z bezkarnego gwałtu.
- Nie puszcze jej. Jest taka pociągająca ... chce ją tylko bzyknąć !
- Puść ją
- Prędzej kurwy zaczną latać niż ja ją puszcze rozumiesz gnoju ?
- No okey ale nie myśl sobie że jak bedziesz miał dożywocie to ja przyjde i będe próbował cię wydostać, grubo się mylisz.
A potem słyszałam już tylko cisze i kroki. Jedne oddalające się a drugie zbliżajace
- Dzieńdobry księżniczko - na te słowa przypomniał mi się Harry
- Nie nazywaj mnie tak
- Och, ostra jesteś , zaczniemy od małej zabawy
- Pożałujesz tego
- Ciekawe jak. ?
- Moi przyjaciele nie odpuszczą , będą mnie szukać aż do skutku
- I w skutek tego znajdą cię martwą i zgwalconą ochhh jakie to smutne serio aż mi się łezka w oku kręci.- smiał się
- Przestań !!
- Chciałabyś
- Zostaw mnie !!
- Kurwa, sama chciałaś , gdybyś tak suko nie wrzeszczała to bym nie musial ci zaklejać ust
- Jak mam nie krzyczeć ??!! Nie mów tak do mnie, zpstaw mniee !
I to były moje ostatnie slowa gdyż facet zakleił mi usta , od tej chwili nie miałam na nic większego wpływu.
Facet dotknął moich guzików od bluzki i rozpiął je za jednym zamachem.
Byłam w staniku i spodniach. Facet rozpiął mi spodnie i zdjął je przy tym bijąc mnie po pośladku. Krzyczałam przez tasme z czego wychodziło głuche stękanie.
Męzczyzna zaczął dotykać mojego stanika i gryść moje majtki. Bylam pierwszy raz tak wystraszona. Bałam sie że nie spotkam już Harry'ego i że skończe tak jak Crossie .
Zaczął lizać mi brzuch. Przeszedł do biustu. Lizał mi piersi w staniku a ja nie mogłam nic na to poradzić. Zamknełam oczy aby tego nie widzieć... żeby nie widzieć mojej powolnej i bolesnej śmierci ...Z głębokiego zamyślenia , wyrwał mnie tak dobrze znany mi głos
- Zostaw ją skurwysynu !
Wszyscy się wspniale bawili, oprócz mnie.
Nie mam zielonego pojęcia gdzie ona jest.... poszła do toalety. Harry spokojnie nic jej nie będzie przecież nikt nie podejdzie i nie ukradnie mi ukochanej, no bez przesady . Obiecałem ze będzie bezpieczna i że nikt jej nie skrzywdzi i tak będzie bo każdy kto to zrobi to już będzie trupem.
- Harry ! Chodź się bawić, Jess zaraz wróci , nie martw sie - proponował mi Li.
- Jak mam sie nie martwić ? Stary, przecież potencjalny człowiek nie spędza w kiblu 25 minut
- No spokojnie , zaraz pójdziemy jej szukać. Ale wiesz jak to kobiety ... tusz podkład błyszczyk, szminka, puder
Poczekałem troche żeby Liam odszedł i sam wuruszyłem na poszukiwania .
* Oczami Jessici *
Obudziłam sie w lesie. Od razu przypomniała mi się scenka gwałtu mojej kochanej siostry.
- No i kto by pomyślał ? Skończe tak samo jak ona ! - myślałam - Ale nie moge zostawić Hazzy samego... trzeba znaleść sposób na wydostanie się z tych lin - bowiem miałam zawiązaną line wokół szyi oraz związane ręce i nogi.
Próbowałam się wydostać ale na próżno.... Szamotałam się, wyrywałam, krzyczałam. NIC ! Co z tego miałam ? Gówno z tego miałam , przecież w lesie NIKT mnie nie usłyszy. Mogłam tylko czekać na tego pedofila i modlić się w duchu i nadzeji że mnie nie zabije.
W oddali usłyszałam rozmowe dwóch facetów.
- Patrik, ale co chcesz z nią zrobić ? Przecież jak ją zgwałcisz to i tak ciebie zapamięta. Pojdzie na policje i tyle będziesz miał z bezkarnego gwałtu.
- Nie puszcze jej. Jest taka pociągająca ... chce ją tylko bzyknąć !
- Puść ją
- Prędzej kurwy zaczną latać niż ja ją puszcze rozumiesz gnoju ?
- No okey ale nie myśl sobie że jak bedziesz miał dożywocie to ja przyjde i będe próbował cię wydostać, grubo się mylisz.
A potem słyszałam już tylko cisze i kroki. Jedne oddalające się a drugie zbliżajace
- Dzieńdobry księżniczko - na te słowa przypomniał mi się Harry
- Nie nazywaj mnie tak
- Och, ostra jesteś , zaczniemy od małej zabawy
- Pożałujesz tego
- Ciekawe jak. ?
- Moi przyjaciele nie odpuszczą , będą mnie szukać aż do skutku
- I w skutek tego znajdą cię martwą i zgwalconą ochhh jakie to smutne serio aż mi się łezka w oku kręci.- smiał się
- Przestań !!
- Chciałabyś
- Zostaw mnie !!
- Kurwa, sama chciałaś , gdybyś tak suko nie wrzeszczała to bym nie musial ci zaklejać ust
- Jak mam nie krzyczeć ??!! Nie mów tak do mnie, zpstaw mniee !
I to były moje ostatnie slowa gdyż facet zakleił mi usta , od tej chwili nie miałam na nic większego wpływu.
Facet dotknął moich guzików od bluzki i rozpiął je za jednym zamachem.
Byłam w staniku i spodniach. Facet rozpiął mi spodnie i zdjął je przy tym bijąc mnie po pośladku. Krzyczałam przez tasme z czego wychodziło głuche stękanie.
Męzczyzna zaczął dotykać mojego stanika i gryść moje majtki. Bylam pierwszy raz tak wystraszona. Bałam sie że nie spotkam już Harry'ego i że skończe tak jak Crossie .
Zaczął lizać mi brzuch. Przeszedł do biustu. Lizał mi piersi w staniku a ja nie mogłam nic na to poradzić. Zamknełam oczy aby tego nie widzieć... żeby nie widzieć mojej powolnej i bolesnej śmierci ...Z głębokiego zamyślenia , wyrwał mnie tak dobrze znany mi głos
- Zostaw ją skurwysynu !
niedziela, 25 sierpnia 2013
Rozdział 8
- Co się stało ? - spytała Perrie krzykiem biegnąc do nas gdy tylko weszliśmy na plażę .
- Nic, Nic
- Jessica nie udawaj - pisnęła Demi.
- Nie udaje... no okey Harry powiedz im a ja pójde do toalety.
Kocham moich przyjaciół, bo zawsze mnie wspierają ale nieraz żałuje że tak dobrze mnie znają.
Weszłam do toalety.
~*~
Po załatwieniu spraw, miałam zamiar wrócić do przyjaciół lecz coś mi przeszkodziło....
A mianowicie wysoki mężczyzna z niebiekimi oczami i rudą czupryną na głowie.
Gdzieś go juz widziałam - pomyśłalam ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie
- Witaj, jestem Patrik a ty? - spytał z pozoru miły facet około 30-stki
- Jessica kim pan jest ?
- Jestem byłym chłopakiem twojej siostry
- Alee ona umarła w wieku zaledwie 10 lat jak mogłaby?
- Mogłaby .
- No dobrze skoro pan tak mówi , to niech będzie ale przepraszam muszę wracać do przyjaciół.
- Ale to ważne pańska siostra chciała coś pani przekazać
- Crossie ? Mi ?
- Owszem
- No niech będzie idziemy do restauracji czy gdzieś indziej ?
- Do restauracji poprosze
Poszłam z zupełnie nie znanym facetem do wybranego miejsca. Zaprowadził nas do restauracji " przestępny " .
Środek lokalu nie wyglądał na taki jaki był na zewnątrz .
Środek był ponury i ciemny czułam się tam jak w celi. - ponuro i strasznie .
- Gdzie jesteśmy ? - spytałam zmieszana .
- W restauracji.
Patrzałam z przerażeniem na ściany .... ten widok zmroził mi krew w żyłach.
Na ścianach znajdowała sie czerwona maź , miałam nadzieję że to farba
- Przepraszam co jest na tych ścianach ? - spytałam patrząc raz na jedną, raz na drugą i trzecią ściane lokalu.
- Krew.- odpowiedział Patrik
- K-krew ?
- Nooo, z walk
- Z w-walk?
- No z walk, ludzie którzy mają coś przeciwko siebie, przychodzą tu i no wie pani
- Bija się ?
- Noo, biją biją
- Ale wychodzą żywi ?
- Nieraz, ale żadko.
To mnie zamurowało, wstałam i uciekłam, jak gdyby nigdy nic uciekłam. Na plaże . Od miejsca pobytu moich przyjaciół, dzieliło mnie jedynie przejście na drugą strone.
Cholera, piepszone samohody ! - pomyślałam .
Ciąg samochodów powoli się konczył i miałam zamiar przejść ale poczułam ukłucie w ramię a potem zobaczyłam ciemność.
- Harry ! -Krzyknęłam ostatnim tchem.
- Nic, Nic
- Jessica nie udawaj - pisnęła Demi.
- Nie udaje... no okey Harry powiedz im a ja pójde do toalety.
Kocham moich przyjaciół, bo zawsze mnie wspierają ale nieraz żałuje że tak dobrze mnie znają.
Weszłam do toalety.
~*~
Po załatwieniu spraw, miałam zamiar wrócić do przyjaciół lecz coś mi przeszkodziło....
A mianowicie wysoki mężczyzna z niebiekimi oczami i rudą czupryną na głowie.
Gdzieś go juz widziałam - pomyśłalam ale nie mogłam sobie przypomnieć gdzie
- Witaj, jestem Patrik a ty? - spytał z pozoru miły facet około 30-stki
- Jessica kim pan jest ?
- Jestem byłym chłopakiem twojej siostry
- Alee ona umarła w wieku zaledwie 10 lat jak mogłaby?
- Mogłaby .
- No dobrze skoro pan tak mówi , to niech będzie ale przepraszam muszę wracać do przyjaciół.
- Ale to ważne pańska siostra chciała coś pani przekazać
- Crossie ? Mi ?
- Owszem
- No niech będzie idziemy do restauracji czy gdzieś indziej ?
- Do restauracji poprosze
Poszłam z zupełnie nie znanym facetem do wybranego miejsca. Zaprowadził nas do restauracji " przestępny " .
Środek lokalu nie wyglądał na taki jaki był na zewnątrz .
Środek był ponury i ciemny czułam się tam jak w celi. - ponuro i strasznie .
- Gdzie jesteśmy ? - spytałam zmieszana .
- W restauracji.
Patrzałam z przerażeniem na ściany .... ten widok zmroził mi krew w żyłach.
Na ścianach znajdowała sie czerwona maź , miałam nadzieję że to farba
- Przepraszam co jest na tych ścianach ? - spytałam patrząc raz na jedną, raz na drugą i trzecią ściane lokalu.
- Krew.- odpowiedział Patrik
- K-krew ?
- Nooo, z walk
- Z w-walk?
- No z walk, ludzie którzy mają coś przeciwko siebie, przychodzą tu i no wie pani
- Bija się ?
- Noo, biją biją
- Ale wychodzą żywi ?
- Nieraz, ale żadko.
To mnie zamurowało, wstałam i uciekłam, jak gdyby nigdy nic uciekłam. Na plaże . Od miejsca pobytu moich przyjaciół, dzieliło mnie jedynie przejście na drugą strone.
Cholera, piepszone samohody ! - pomyślałam .
Ciąg samochodów powoli się konczył i miałam zamiar przejść ale poczułam ukłucie w ramię a potem zobaczyłam ciemność.
- Harry ! -Krzyknęłam ostatnim tchem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)